Język:

IV Marsz na Śnieżkę 2016


Każdy Marsz na Śnieżkę to zupełnie inna historia. Ale, tak miejscami ekstremalnych warunków pogodowych, nie mieliśmy nigdy. Już przed startem temp. otoczenia wynosiła +30*C, jest parno i duszno. Dobrze że choć czasem zawieje.

Dwudziestu śmiałków, można powiedzieć z całej Polski, wystartowało o godz. 9:00 spod Bramy przy kościele NSPJ. Już podczas prezentacji uczestników, było wiadomo że na starcie stanęli mocni ludzie i czasy mogą mieć lepsze niż w poprzednich edycjach.

Na opłotki Lubina, wzdłuż rzeki Baczyny, grupa idzie cała. Gdy tylko pojawiają się pierwsze drogowskazy IV Marszu na Śnieżkę, Konrad Dupla z Siedlec k. Lubina, zaczyna swój bieg. Pozostali idą spokojnie. Do 1 PK w Wiercieniu jest 16,3 km, Konradowi wystarczają niespełna dwie godziny, aby się tam znależć. Marek Sobiło z bratem Pawłem oraz Marcin Markulak meldują się 42 min. później. Odcinek ten prawie w całości poprowadzony jest leśnymi duktami, zielonym i czerwonym szlakiem dookoła Lubina. Przy drodze do Karczowisk wycofuje się pierwszy uczestnik, to Michał Oskroba z Jeleniej Góry który w obawie o swoje zdrowie rezygnuje z dalszego marszu. Temperatura wzrosła po południu do +38*C.

Do Jezierzan (PK 2) trasa prowadzi alejkami oraz na ostatnim odcinku drogą jezdną. Asfalt paruje, niektórzy w jez. Tatarak moczą sobie nie tylko nogi. PK usytuowany jest przy przystanku PKP, tutaj daje sobie spokój z trasą Rafał Włodarczyk z Wrocławia. Do domu pojedzie pociągiem. Piesek Dino który towarzyszy Franciszkowi Gogółowi z Legnicy, mocno zmęczony pada pod drzewem w jego cieniu. Litujemy się nad nim i proponuję aby dalszą część upalnego dnia przejechał autobusem.

3 PK jest blisko wiaduktu nad autostradą A-4 i budowanej właśnie drogi ekspresowej S-3. W Ulesiu po przejściu 28,3 km o godz. 14:43 pasuje jedyna kobieta w całej stawce, Lucyna Surmiak z Legnicy. Dla niej jest stanowczo za gorąco i duszno. Po godzinie rezygnuje czwarty uczestnik, Tadeusz Oskroba ze STP Wędrowiec. Przeszedł dość trudny nawigacyjnie odcinek żółtego szlaku, praktycznie niewidocznego i przy Hucie Miedzi w Legnicy po 33,5 km dał sobie spokój. Przyczyna, to znowu iście afrykańska aura.

Do 4 PK w Sichowie jest 10 km. Trasa najpierw prowadzi wzdłuż budowanej drogi S-3 do Janowic Dużych za którymi kieruje się do Krajowa przez Nysę Szaloną. Na tym odcinku część uczestników została pokąsana przez pszczoły, które były agresywne z powodu nadciągającej burzy. Zrobiło sie jeszcze bardziej gorąco. Ale ważniejsze stało się co inne. Trwał mecz: Polska - Szwajcaria w ramach walki o ćwierćfinał ME. Wynik 1-1 i po rzutach karnych 5-4 dla Polski. To wzmocniło morale uczestników i narazie nikt nie myślał o rezygnowaniu z dalszej drogi.

W Stanisławowie był kolejny PK 5. Prowadzący Konrad Dupla miał już blisko 2 godz. przewagi nad Markiem Sobiło i Marcinem Markulakiem z Lubina. Dalej godzinna przewaga nierozłącznej trójki czyli Tomka Kwaśnickiego i Dawida Klepaczka z Lubina oraz  Artura Michalczyka z Bochni. Kolejni są pół godziny drogi dalej. Robi się ciemno, czarne chmury nadciągają, dookoła słychać wyładowania nadciągającej burzy. Wreszcie zaczyna lać. Co chwila słychać grzmoty, nie jest za ciekawie. Niektórzy w obawie przed burzą chronią się na przystanku, w sklepie lub w lasach.

Do Muchowa (PK 6) szlak żółty prowadzi przez Pomocne i Czartowską Skałę (463 m n.p.m.). Szlak szczególnie przy dawnym kominie wulkanicznym jest nieczytelny. Po burzach jest mokro i trzeba się natrudzić aby znaleźć odpowiednią ścieżkę. Część uczestników ma już mokre buty, jest ciemno, minęła godzina dwudziesta druga. Po przejściu Czartowskiej Skały rezygnuje Paweł Krasny z Żagania (56,3 km).

Zrobiło sie ciemno a do następnego PK 7 na przeł. Mysłowskiej (504 m n.p.m.) jest kolejne 10 km. WLipie rezygnujeFranciszek Gogół z Legnicy który ostatni odcinek ponad 5 km, przebiegł aby szybciej dotrzeć do swojego, pozostawionego w Jezierzanach pupila. Sztafeta w tym czasie dochodzi do Sichowa. Ma dość dużą stratę do dystansowców całej trasy. Upał i burze powodują że tempo jest mizerne. Wyczerpany rezygnuje Paweł Sobiło z Kołobrzegu na przeł. Mysłowskiej (67,8 km). Do północy pozostało tylko 18 min a z dalszej drogi zrezygnowało już siedmiu uczestników. Burze i opady ustały, jest rzeźko i trzeba ten czas wykorzystać jak najlepiej. Tempo chodziarzy wzrosło, tym bardziej że Prowadzący Konrad zameldował sie na ostatnim 10 PK wKowarach. Teraz zostaje mu tylko, lub aż, marsz pod górę!

Do Radomierza PK 8 idzie sie drogą asfaltową, nie ma gdzie zabłądzić. Tempo jest utrzymywane. Jest środek nocy.

W Karpnikach na 9 PK po przejściu niebieskim szlakiem do Trzcińska i dalej żółtym przy schr. Szwajcarka w Rudawach Janowickich jest kolejny Punkt Żywnościowy. Woda i napój energetyczny schodzi na pniu. Kończą się banany a arbuz znika w mgnieniu oka. Żeby tylko wytrzymać, w nogach mają ponad 85 km. Niektórzy błądzą w okolicy Trzcińska docierając do naturalnej przeszkody jaką jest rzeka Bóbr. Szukają mostu, dzwonią do mnie. Rekordzistą w ilości połączeń i chyba również błądzenia jest najmłodszy uczestnik z Gliwic Bartek Koppel. Na Śnieżce jego GPS wskaże ponad 145 km. Z Bogdanem Bukowskim do Trzcińska dochodzi Ryszard Szymański. Można powiedzieć że jest cały, nawet nie poobijany, ale stopy, pęcherze i lekko spuchnięta lewa noga prosi właściciela o rozsądek. Dla niego to i tak życiowy sukces. Rezygnuje jako ósmy i zarazem ostatni w stawce. Gdy jest jeszcze ciemno o godz. 3:33 na szczycie Śnieżki melduje sie niezmordowany Konrad Dupla. Znaczną część dystansu przebiegł i "wykręcił" bardzo dobry czas 18:33;35 samotnie pokonując trasę. Już świta kiedy schodzi do Karpacza aby odpocząć. GRATULUJEMY!!!

Godzinę później, skoro świt do PK nr 10 w Kowarach dociera dwójka przyjaciół Marek i Marcin. Zawsze razem na trasach, m.in. Maratonu Dookoła Lubina. Po ponad godzinie do Kowar dochodzi następna trójka z Tomkiem Kwaśnickim na czele. To on dwa lata temu samotnie i jako pierwszy zdobył Ślężę (ponad 80 km) na trasie z Lubina. Jest z nim Dawid KlepaczekArtur Michalczyk z którym poznali się dopiero w Lubinie. Nie przeszkodziło im wspólne przejście całej trasy. Ostatni w Kowarach zameldował sie Bogdan Bukowski. Jest już prawie godzina ósma. Teraz tylko pozostaje zdobycie Śnieżki.

Na szczyt wchodzą zmęczeni i wyczerpani (patrz zdjęcia) ale i szczęśliwi. Dla wielu z nich to jedyny taki wyczyn który pozostanie na długo w ich pamięci. Czekam na nich kilka godzin chroniąc się przed wiatrem, deszczem i niską temperaturą w kaplicy św. Wawrzyńca. Również 12 lat temu dotarłem na szczyt po pokonaniu ponad 107 km, wiem jaka jest wtedy radość z pokonania swoich słabości. Sztafety po ominięciu 2 PK meldują się na szczycie, wyruszając wcześniej z przeł. Okraj. Niestety restauracja i obserwatorium od tego roku jest nieczynne.

Schodzimy więc na odpoczynek oraz obiad do Śląskiego Domu. Tam również dekorujemy Zwycięzców specjalnymi medalami, które będą od teraz kojarzyć się z wielkim, poniesionym wysiłkiem. Schodzimy do górnej stacji wyciągu na Kopę. Zjeżdżamy do Karpacza i dalej autobusem jedziemy do Lubina. Zapraszamy za 4 lata na kolejną próbę.

Gratuluję wszystkim Zwycięzcom wiary i wytrwałości.

Piotr Socha

 P.S.

Biorąc pod uwagę panujące podczas marszu warunki pogodowe, powziąłem decyzję o możliwości indywidualnego przejścia uczestników do końca października 2016 r., brakującego swojego odcinka, aż na Śnieżkę. 

Z tej możliwości skorzystało czterech uczestników. Michał Oskroba wraz z tatą, Tadeuszem Oskrobą przeszli od PK nr 1 (Wiercień) 8 lipca 2016 r. o godz. 6:42, a na Śnieżkę doszli następnego dnia 9 lipca 2016 r. o godz. 10:09. Przebieg czasowy na PK przebiegał następująco: PK 1 (Wiercień)- godz. 06:42; PK 2 (Jezierzany)- godz. 08:48; PK 3 (Smokowice)- godz. 11:12; PK 4 (Sichów)- godz. 13:44; PK 5 (Stanisławów)- godz. 16:45; PK 6 (Muchów)- godz.18:57; PK 7 (Mysłów)- godz. 21:29; PK 8 (Radomierz)- godz. 23:28; PK 9 (Karpniki)- godz. 3:52; PK 10 (Kowary)- godz. 6:27; ŚNIEŻKA - godz. 10:09. Gratulujemy!

Kolejnym uczestnikiem który dokończył dystans 23 lipca 2016 r. jest Ryszard Szymański. PK 9 (Karpniki)- godz. 7:00; PK 10 (Kowary)- godz. 8:51; ŚNIEŻKA - godz. 12:30. Gratulujemy!

Ostatnim jest Zbyszek Kościelny (82 lata) który całą trasę z Lubina przeszedł w ciągu trzech dni, poczynając 20 września 2016 r. wraz z niestrudzonym Tadeuszem Oskrobą.

Przebieg czasowy na PK przebiegał następująco: Lubin ul. Leszczynowa - godz. 3;10; PK 1 (Wiercień)- godz. 06:45; PK 2 (Jezierzany)- godz. 09:39; PK 3 (Smokowice)- godz. 12:05; PK 4 (Sichów)- godz. 15:13; PK 5 (Stanisławów)- godz. 16:50; PK 6 (Muchów)- godz.18:40; przerwany marsz.

27 września 2016 r., PK 6 (Muchów) wyjście godz.9:30; PK 7 (Mysłów)- godz. 12:41; PK 8 (Radomierz)- godz. 15:20; PK 9 (Karpniki)- godz. 18:00;(NOCLEG w Stróżnicy, wyjście 28 września 2016 r. o godz. 7:30); PK 10 (Kowary)- godz. 10:10; ŚNIEŻKA - godz. 16:44. Gratulujemy!

WYNIKI dystansu 100 km IV Marszu na Śnieżkę w zakładce WYNIKI RAJDÓW